To lato mijało pod znakiem upałów - których wprawdzie bardzo się baliśmy - ale jakoś sobie z nimi radziliśmy. Twarzowe kapelusze i okulary przeciwsłoneczne dodawały uroku. Zawsze znalazł się jakiś "głęboki cień" na tyłach domu - do tego "kurtyna wodna" naszego własnego pomysłu - i od razu robiło się wczasowo i letniskowo. Ale kluczem do dobrego samopoczucia zawsze są ciekawe zajęcia i spotkania - bardzo dziękujemy naszym wiernym "grającym i śpiewającym umilaczom": Agnieszce, Majdzi, Monice, Dobrusi i już nie takiej małej Łucyjce.