Nasze zaprzyjaźnione "dobre dusze" z chóru Corda-Cordi wyczarowały dla nas prawdziwie wakacyjną atmosferę. Gitara, flet, śpiew - do tego trochę dobrej woli i wielkie serca - i efekt gotowy: naszym staruszkom nogi same zaczęły pląsać, a okazało się też, że na siedząco także można świetnie tańczyć. Dziękujemy i prosimy o jeszcze - bo w uszach wciąż brzmią nam te biesiadne i ogniskowe przeboje.