Trwa lato - wszyscy gdzieś wyjeżdżają. Nam także zamarzyło się wczasowisko-letnisko. Nie możemy wyjechać - więc urządziliśmy je sobie na miejscu. Było wszystko, co najważniejsze: lody, gofry, kiełbaski z grilla, cytrynowa lemoniada i nawet "zeroprocentowe" piwko. Było pięknie - bo nikt nie został w domu - tego dnia nikt nie był "leżący" w łóżku. Było mnóstwo zabawy, śpiewu - mydlane bańki, przeciąganie liny, łowienie rybek i nawet zatańczyliśmy poloneza. Uwolniony żywioł i entuzjazm. Jak przystało na "letnisko" - wysłaliśmy kartkę z pozdrowieniami do rodzin i znajomych - ale ona ukaże się później. Natomiast teraz bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy swoim sercem i pracą wsparli to niecodzienne wydarzenie. Dziękujemy "ekipie cioci Sylwii" czyli: paniom Patrycji, Grażynce, Justynie, Karolinie, Asi, panom Szymonowi, Tomkowi, Darkowi. Dziękujemy panu Janowi za "mistrzostwo" na akordeonie, pani Kasi za donośny "wokal", całej "anielskiej" załodze, wszystkim za obecność i wspólny dobry czas.